Po wizycie w Wiedniu dojechalismy do granicy wegierskiej. Pierwsze 30 km potwierdzilo slowa naszego kolegi: Wegry to nudny kraj jezeli chodzi o rower. Na glowniejszych drogach jest zakaz jazdy rowerem (i nawet brak pobocza), a drozki ktorymi sie poruszalismy wygladaja gorzej niz w podpoznanskich lasach. Do tego stojace powietrze i temperatura, ktora tego dnia doszla do 39st C!!!!
Wieden i zmiana planow
13 sierpnia 2008. Napisał/a: Agnieszka i Jacek
No to jestesmy w Wiedniu. Zeby sie tu znalezc musielismy troche zmienic plany. Mnie (Jacka) boli noga i po konsultacji z lekarzem, okazalo sie, ze narazie nie ma co myslec o ostrym chodzeniu po gorach. Zrezygnowalismy ze Slowenii i bedziemy jechac w strone Rumunii.
Informacja dnia: WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO!!!! Agnieszka ma dzisiaj urodziny - spedzamy je bardzo fajnie, wloczac sie po miescie i zajadajac wiedenskie czekoladki i popijamy czerwonym winem:)
Pojutrze ruszamy dalej, w strone Budapesztu albo Balatonu - w zaleznosci od tego czy nasi znajomi sa w domu.
To chyba wszystko na teraz
Pozdrawiamy
Dolomity i pozdrowienia z Czech
11 sierpnia 2008. Napisał/a: Agnieszka i Jacek
W Dolomitach bylo super. Naprawde duzo moznaby pisac, ale teraz nie mamy na to czasu. Zdjecia mozna obejrzec w FOTO.
Od 2 dni jedziemy na rowerach. Zmienilismy troche plany i pedalujemy w strone Slowenii i jej najwyzsyego szcztu - Triglava.
Przez ostatnie 2 dni zrobilismy ponad 200 km, wiec jest naprawde niezle. Slonce pali, ale jest pieknie. Dzisiaj spalismy w miejscowosci Telc, na poludniu Czech, ok 30 km od granicy z Austria.
Pozdrawiamy
Karkonosze, rejs na Chopinie i … via ferraty
25 lipca 2008. Napisał/a: Agnieszka i Jacek
Kolejny miesiąc pełen wrażeń za nami. Sesje skończyliśmy bardzo sprawnie i bez poprawek. W piątek 3 tygodnie temu odebrałem telefon od Mateusza. Powiedział, że mogę płynąc na rejs na Chopinie, na 2,5 tygodnia od najbliższej niedzieli. W końcu zdecydowałem się skorzystac z tej propozycji, ale zanim ruszyłem do Niemiec pojechaliśmy z Agnieszką w Karkonosze.
Warszawa, Juwenalia i inne atrakcje
9 czerwca 2008. Napisał/a: stopa
Pod koniec maja pojechaliśmy na weekend do Stolycy. Jechaliśmy głownie na dwa śluby (kuzyn i kuzynka Agnieszki), ale przy okazji udało się nam pójśc na wieczorek szantowy nad Wisłę. Byli znajomi, było ognisko, śpiewanie, gitary i kiełbaski z widokiem na Pałac Kultury. Naprawdę super i wszyscy stwierdziliśmy, że klimat był iście mazurski.












